Dostałem nakaz zapłaty lub pozew, powodem jest inwestycyjny zamknięty niestandaryzowany fundusz sekurytyzacyjny – co mam dalej zrobić ?

INWESTYCYJNY ZAMKNIĘTY NIESTANDARYZOWANY FUNDUSZ SEKURYTYZACYJNY – CO TO JEST ?

Już sama nazwa brzmi skomplikowanie i nie do końca wiadomo o co chodzi. Pod takim oznaczeniem kryją się firmy handlujące długami i zajmujące się ich odzyskiwaniem. Właściciele takich podmiotów wybierają właśnie taka formę prowadzenia działalności ze względu na brak odpowiedzialności za szkody wyrządzone przy dochodzeniu długów. Z tej samej przyczyny często takie firmy zarejestrowane są zagranicą np. w Luksemburgu.

Niestandaryzowany sekurytyzacyjny fundusz inwestycyjny zamknięty (NSFIZ) to rodzaj funduszy inwestycyjnych, które działają na polskim rynku. Takie fundusze tworzone są w celu inwestowania pieniędzy uczestników w określone aktywa, przede wszystkim wierzytelności. Działalność funduszy sekurytyzacyjnych regulowana jest przez art. 183 – 196 Ustawy z dnia 27 maja 2004 roku o Funduszach Inwestycyjnych. NSFIZ mają odrębną osobowość prawną, ale  mogą działać wyłącznie w ramach towarzystw funduszy inwestycyjnych.

DLACZEGO JA ?

Wielu moich klientów zastanawia się dlaczego zostali pozwani przez taki fundusz, przecież nigdy nie brali u nich żadnego kredytu. W takich sytuacjach najprawdopodobniej dług, który klient posiadał np. kredyt lub pożyczka w banku, parabanku lub także z tytułu nieopłaconych rachunków za Internet lub telefon czy nawet karę umowną za nieoddany dekoder z NC+, Cyfry+ czy Polsat, został sprzedany funduszowi. Możliwe jest także, iż dług ten posiadał nasz zmarły przodek, po którym nie odrzuciliśmy spadku. W takiej sytuacji odpowiadamy np. za niezapłacone kredyty zmarłego wujka. W drodze umowy cesji fundusz nabył prawa do takich długów i dlatego teraz występuje w sądzie jako powód w sądzie. Czy coś takiego się opłaca ? Rynek dowodzi, że tak, ponieważ fundusz kupuje masowo takie długi za ok. 5% ich wartości, znaczną część udaje im się odzyskać, więc interes jest dochodowy.

DOSTAŁEM NAKAZ ZAPŁATY – CO DALEJ ?

Często o długu moi klienci dowiadują się z otrzymanego z sądu nakazu zapłaty wydanego w postępowaniu upominawczym lub nakazu zapłaty wydanego w elektronicznym postępowaniu upominawczym przez jedyny w Polsce e-sąd tj. Sąd Rejonowy Lublin Zachód w Lublinie. Koniecznie od tak wydanego nakazu zapłaty należy wnieść odwołanie, ponieważ do elektronicznego postępowanie upominawczego powód nie musi dołączać żadnych dowodów, więc nakaz zapłaty zapada tylko na podstawie nieudowodnionych twierdzeń powoda ! Odwołanie to sprzeciw od nakazu zapłaty, wolny jest od opłat i należy go wnieść do sądu, który wydał nakaz. W przypadku nakazu zapłaty wydanego w elektronicznym postępowaniu upominawczym należy go wnieść do Sąd Rejonowego Lublin Zachód w Lublinie, Wydział VI Cywilny, ul. Boczna Lubomelskiej 13, 20-070 Lublin. Mimo nazwy „elektroniczny” sprzeciw można wnieść w formie papierowej wysyłając go pocztą na wskazany adres wraz z odpisem tj. w dwóch egzemplarzach. Sprzeciw należy wnieść lub wysłać do sądu w terminie 14 dni od dnia otrzymania go pocztą. Należy pamiętać, że w przypadku gdy pozew został złożony na urzędowym formularzu to również sprzeciw powinien być na takim formularzu wniesiony. Ministerstwo Sprawiedliwości publikuje przedmiotowe formularze  (formularz SP) pod linkiem:

https://bip.ms.gov.pl/pl/formularze/formularze-pism-procesowych-w-postepowaniu-cywilnym/

JAK SIĘ BRONIĆ ?

Wierzyciel, który dochodzi roszczenia przed sądem, musi udowodnić jego istnienie, oraz wysokość. W tym celu powinien dostarczyć dokumenty, które potwierdzą roszczenie np. umowę kredytu, wypowiedzenie umowy, oraz dokonanie cesji na rzecz funduszu sekurytyzacyjnego. Najczęściej fundusz nie posiada odpowiednich dokumentów w celu udowodnienia roszczenia. Często jedna wierzytelność sprzedawana jest kilku nabywcom, a obieg dokumentów nie jest doskonały i po prostu dokumenty „się gubią”. Brak takich dokumentów powoduje, że roszczenie nie jest udowodnione, a zatem pozew powinien zostać oddalony. Często fundusze występują o roszczenia przedawnione. Trzeba pamiętać, że obecnie kwestie przedawnienia roszczeń mogą budzić trudności po zmianie terminów przedawnienia w Kodeksie cywilnym – wchodzą w grę odpowiednio 3 lata, 10 lub 6 lat, w zależności kiedy dług stał się wymagalny. Czasem przepisy szczególne dot. niektórych umów mogą przewidywać inne terminy przedawnienia np. 2 lata. W niektórych przypadkach skuteczna obrona przez funduszem wymaga podjęcia innych czynności poza sprawą w sądzie. Czasem potrzebne jest zainicjowanie osobnego postępowania np. o zatwierdzenie przez sąd odrzucenia spadku po terminie w sytuacji, gdy odziedziczyliśmy długi, o których nie mieliśmy pojęcia.

PODSUMOWANIE

Otrzymanego nakazy zapłaty nie można bagatelizować i schować do szuflady. W pierwszej kolejności trzeba wnieść sprzeciw, żeby nie dopuścic do sytuacji, że nakaz się uprawomocni. Dalej warto zastanowić się nad poszukaniem profesjonalnej pomocy adwokata w prowadzeniu sprawy. Powództwa wytaczane przez fundusze często są niesłuszne i pełne braków, dlatego zawsze jest światło w tunelu. Również, gdy o wydanym nakazie zapłaty dowiadujemy się z toczącej się egzekucji komorniczej np. z zajęcia wynagrodzenia z pracy. W tych sytuacjach sprawy również nie są beznadziejne, ponieważ często fundusze podają w sądzie nieaktualne adresy pozwanych, przez co bez ich wiedzy wyroki się uprawomocniają, a następnie sprawa trafia do komornika. Istnieją możliwości, aby nawet takie prawomocne nakazy zapłaty lub wyroki zaoczne wzruszać i przeciwdziałać toczącym się egzekucjom. W takich działaniach anty – windykacyjnych najlepszą pomoc będzie zawsze świadczyć adwokat. 

W ramach prowadzonej kancelarii pomagałem w anty windykacji w sprawach z powództwa takich podmiotów jak:

Ultimo NSFIZ, BEST NSFIZ, Hoist NSFIZ, Open Finance NSFIZ, Kredyt Inkaso NSFIZ, Trigon NSFIZ, Omega NSFIZ, Prokura NSFIZ, Lindorff NSFIZ, Universe NSFIZ, Agio NSFIZ, Altus NSFIZ, DTP NSFIZ, Eques NSFIZ, Secus NSFIZ, Takto NSFIZ, Horyzont NSFIZ, Fast Finance NSFIZ, Raport NSFIZ, Corpus Iuris NSFIZ, P.R.E.S.C.O. NSFIZ, Future NSFIZ, GPM Vindexus NSFIZ, Debito NSFIZ, Debtor NSFIZ, easyDEBT NSFIZ 

lub w sporach z firmami windykacyjnymi takimi jak:

Kruk SA, Ultimo SA, GetBack, Kredyt Inkaso, Fast Finance, BEST S.A, Lindorff, Kaczmarski Inkaso, Navi Lex, Vindexus, EGB Investment, Presco S.A, DTPartners.

DARMOWY WZÓR SPRZECIWU

W ramach tego wpisu publikuję darmowy wzór sprzeciwu od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym. Proszę z niego do woli korzystać !

Zachęcam wszystkich do podejmowania walki z niesłusznymi windykacjami.

Zainteresowanych zapraszam do kontaktu, w tym skorzystania z poniższego formularza kontaktowego.

Adwokat dr n. pr. Szymon Solarski

601-408-511

szymon.solarski@adwokatura.pl

Błąd medyczny – czyli w jaki sposób lekarz może się pomylić.

Stanowisko co do znaczenia pojęcia błędu medycznego nie jest jednolite w literaturze. Niejednolite jest zarówno jego definiowanie, rozumienie jak i nazewnictwo – błąd  medyczny, błąd w sztuce lekarskiej, błąd lekarski.

Przeważa pogląd, by posługiwać się pojęciem błędu medycznego, z uwagi na to, że praca lekarza ma więcej wspólnego z rzemiosłem niż ze sztuką. Należy zwrócić uwagę na zróżnicowanie definicji błędu medycznego.

Przykładowo można przytoczyć definicję wyrażoną w orzeczeniu Sądu Najwyższego z dnia 1 kwietnia 1955 r. zgodnie z którą przez błąd w sztuce lekarskiej rozmieć należy czynność(zaniechanie) lekarza w zakresie diagnozy i terapii, niezgodną z nauką medyczną w zakresie dla lekarza dostępnym błędne z medycznego punktu widzenia rozpoznanie lub leczenie w wyniku bądź braku wiadomości przeciętnie wymaganych od praktykującego lekarza, bądź braku należytej staranności przy zachowaniu której nie nastąpiłyby skutki ujemne dla zdrowia lub życia pacjenta.

Wg XIX – wiecznej definicji uczonego Virchowa błędem jest niestosowanie się lekarza podczas zabiegu leczniczego do zasad wiedzy medycznej reprezentowanej przez miarodajne koła lekarskie, które odpowiadają od dawna przyjętym poglądom rozważnych lekarzy i nie podlegają już dyskusji, jako oparte na jednomyślnej opinii.

Kolejną definicją jest definicja krakowskiego uczonego Wachholzla zgodnie z którą błędem jest nieumyślne uszkodzenie ciała lub pozbawienie życia chorego wskutek nieświadomości zasad sztuki lub zaniedbania, z tym że błąd tylko wtedy może być uznany za karygodny, jeżeli był widoczny, jeżeli można go było uniknąć przez stosowanie zwykłych, a nie nadzwyczajnych wiadomości lub zręczności.

Biorąc pod uwagę te definicje można najogólniej powiedzieć, że lekarz popełnia błąd, jeżeli nie rozpoznał, niewłaściwie leczył, zlekceważył lub zaniedbał chorego, podjął się leczenia, mimo że nie posiadał odpowiedniej biegłości. Błąd medyczny jest kategorią zależną tylko i wyłącznie od stanu wiedzy medycznej na danym etapie rozwoju i należy go widzieć w oderwaniu od osoby lekarza. Błędu medycznego nie należy utożsamiać z wynikiem leczenia. Istnienie bądź nieistnienie błędu medycznego nie może być uzależniane od osoby sprawcy czy okoliczności w jakich dokonano zabiegu, bowiem błąd medyczny jest postępowaniem naruszającym zasady wiedzy medycznej. Z pojęcia błędu medycznego wyłączyć należy skutki naturalnego przebiegu choroby i delikt niedbalstwa.

W literaturze pojawiają się różne podziały rodzajów błędów medycznych. W zależności od okoliczności ich powstania wyróżnia się następujące rodzaje:

• błąd rozpoznania (diagnozy),
• błąd rokowania (prognozy),
• błąd w leczeniu (terapii),
• bład operacyjny.

• błąd rozpoznania (diagnozy),

Rozpoznanie polega na określeniu stanu zdrowia pacjenta i jest pierwszym oraz najważniejszym krokiem w procesie leczniczym. Jest to synteza różnych zadań, całościowe ich ujęcie, a nie jedynie jednorazowy osąd lekarski. Przyczyn zaistnienia błędu diagnozy jest wiele. Mogą one wynikać np. z niedokładnego przeprowadzenia przez lekarza wywiadu, braku czasu, zmęczenia, braku wiedzy, niewłaściwej techniki prowadzenia badania. Pominięcie jakiegokolwiek badania koniecznego dla pełnego rozpoznania stanowi niewłaściwość postępowania lekarza i może być podstawą jego odpowiedzialności. W literaturze podnoszone jest, że lekarz dokonujący rozpoznania ponosi również odpowiedzialność za pochopnie podjęte decyzje o przeprowadzeniu ryzykownych i niebezpiecznych badań, tak na wszelki wypadek.

• błąd rokowania (prognozy),

Błąd ten powoduje niekorzystne następstwa w sposobie leczenia oraz w psychice chorego. Może on polegać np. na orzeczeniu czasowej niezdolności do pracy w przypadku gdy faktycznie istnieje trwała niezdolność. Wadliwość rokowania często wynika z niebrania pod uwagę warunków leczenia pacjenta, z nieuwzględnienia możliwości lub niemożliwości realizacji sposobów leczenia. Trudności związane z rokowaniem wynikają również z indywidualnych właściwości organizmu chorego. Prognoza przebiegu choroby oraz możliwości wyzdrowienia zawsze, poza oczywistymi przypadkami chorób nieuleczalnych bądź chorób, z których bardzo łatwo się wyleczyć, wiąże się z pewnym stopniem niepewności, z okolicznościami których przewidzieć nie sposób i przy próbie postawienia lekarzowi zarzutu z tytułu błędu rokowania należy mieć to na uwadze.

• błąd w leczeniu (terapii),

W celu ocenienia czy zaistniał błąd w leczeniu należy odnieść się do obowiązków, które ciążą na lekarzu w czasie przeprowadzania terapii. Niemal w każdym przypadku istnieje kilka sposobów leczenia. Lekarz powinien wybrać właściwą metodę leczenia, a w czasie jej stosowania udzielać pacjentowi koniecznych porad oraz pouczeń, powinien także nadzorować osobiście przebieg leczenia. Błąd medyczny przy wyborze odpowiedniej metody leczenia może polegać również na zaniechaniu leczenia lub zbyt późnym jego podjęciu. Błędem w tej kategorii może być również nieprawidłowe, a w konsekwencji szkodliwe dawkowanie środków leczniczych. Szkodliwość stosowanego środka może wynikać bowiem zarówno z jego charakterystyki jako środka szkodliwego, z momentu i okoliczności w których środek został podany, bądź z ilości w których go podano.

• błąd operacyjny.

Szczególnym rodzajem błędu w leczeniu jest błąd operacyjny. Błąd ten może zaistnieć zarówno w stadium przedoperacyjnym, operacyjnym i pooperacyjnym. W każdym bowiem z tych etapów ciążą na lekarzu pewne obowiązki, których naruszenie może zostać uznane za błąd operacyjny.

W stadium przedoperacyjnym lekarz powinien odpowiednio przygotować chorego do operacji, podjąć decyzję co do warunków i sposobu jej dokonania. Istotna jest w tej sytuacji diagnoza uprzednio dokonana często przez innego lekarza, bowiem to właśnie na niej lekarz będzie się głównie opierał przygotowując operację. Ostateczna decyzja o podjęciu się operacji i sposobu jej przeprowadzenia zależy jednak tylko i wyłącznie od lekarza operującego i to on ponosi ewentualną odpowiedzialność za jej skutki. Błędem nie jest samo nie zastosowanie się do zaleceń rozpoznawczych, które traktowane jest raczej jako materiał z którego lekarz nie skorzystał.

Kolejnym stadium jest operacja. Na tym etapie błąd lekarza polega najczęściej na niewłaściwym sposobie przeprowadzenia operacji bądź na błędnym poszerzeniu pola operacyjnego, które polega np. na zoperowaniu zdrowego narządu podczas gdy przedmiotem operacji miał być narząd zdrowy lub na operowaniu chorego narządu z jednoczesnym uszkodzeniem narządu zdrowego. To czy takie przypadki będą mogły zostać uznane za błąd medyczny należy uzależnić od konkretnego przypadku biorąc pod uwagę np. rzadko spotykane i nie możliwe do przewidzenia anomalia anatomiczne pacjenta.

Ostatnim stadium jest stadium pooperacyjne polegające na szyciu ran i zakładaniem opatrunków.

Adwokat Krzysztof Gawęcki
tel. kom. 503 766 917

Obowiązek alimentacyjny rodziców względem dziecka – kiedy i w jaki sposób można żądać jego uchylenia?

Zgodnie z polskim prawem rodzinnym (tj. ustawą z dnia 25 lutego 1964 r. Kodeks rodzinny i opiekuńczy (tj. Dz.U. z 2017 r. poz. 682 z późn. zm., zwanej dalej „k.r.o.”) rodzice obowiązani są do świadczeń alimentacyjnych względem dziecka, które nie jest jeszcze w stanie utrzymać się samodzielnie, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania (art. 133 § 1 k.r.o.). Poza powyższym wypadkiem uprawniony do świadczeń alimentacyjnych jest tylko ten, kto znajduje się w niedostatku (art. 133 § 2 k.r.o.).

Z powyższego wynika, że obowiązek alimentacyjny rodziców po osiągnięciu przez dziecko pełnoletniości, nie jest już tak bezwzględny, jak ma to miejsce wobec małoletnich dzieci. Wyjaśnić jednak stanowczo należy, iż – wbrew powszechnie panującemu przekonaniu – w obowiązującym stanie prawnym nie ma jednoznacznie określonej górnej granicy wieku dziecka, której osiągnięcie automatycznie zwalniałoby rodzica z przekazywania na jego rzecz alimentów (czyli z założenia stałej, comiesięcznej kwoty na jego usprawiedliwione potrzeby). Oznacza to, że w każdym, konkretnym przypadku konieczne jest badanie, czy dziecko w danym momencie posiada takie możliwości, że jest w stanie samodzielnie pozyskać środki na swoje utrzymanie lub też, że posiada taki majątek, który mu na to pozwala. Badanie tych okoliczności odbywa się w ramach postępowania sądowego o ustalenie nieistnienia obowiązku alimentacyjnego (inaczej ustalenie wygaśnięcia obowiązku alimentacyjnego lub potocznie uchylenie obowiązku alimentacyjnego), które jest procesem, a więc wymaga przygotowania i złożenia właściwego powództwa przez osobę zainteresowaną (czyli przeważnie rodzica). Postępowanie to polega przede wszystkim na ustaleniu, czy w okolicznościach danej sprawy, uprawniony do alimentów (tj. dziecko) kontynuuje dalej naukę czy być może posiada już zawód, doświadczenie bądź kwalifikacje pozwalające mu na podjęcie zatrudnienia, które to umożliwi mu samodzielne utrzymanie. Ważne jest też to czy uprawniony  do alimentów jest też osobą ogólnie zdrową tzn. czy nie cierpi na chorobę bądź inne upośledzenia czy dysfunkcje, które to obiektywnie pozbawiają go możności niezależnego utrzymania.

Istotne znaczenie w kontekście niniejszego tematu ma treść § 3 wspomnianego art. 133 k.r.o., a mianowicie, że rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się. Jak wynika z treści tego przepisu, wskazane pojęcia kodeksowe w postaci „nadmiernego uszczerbku” czy „braku starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania” są pojęciami zdecydowanie ocennymi, wobec czego również i te elementy wymagają każdorazowego odniesienia do konkretnych okoliczności danej sytuacji.

Niemniej jednak należy zwrócić uwagę, że w polskim prawie rodzinnym istnieje wyraźna potrzeba osłabienia obowiązku alimentacyjnego rodziców względem dziecka pełnoletniego, ponieważ rodzice – nie mając wpływu na postawę życiową dziecka – nie powinni być obciążeni zbyt długo obowiązkiem alimentacyjnym, z uszczerbkiem dla swojego utrzymania. Ponadto, sytuacja w której pełnoletnie dziecko mając możliwość żądania alimentów od swoich rodziców „usprawiedliwia” naganną postawę dziecka, polegającą na braku przez nie własnych starań o swój rozwój i uzyskanie samodzielności, tworzy w konsekwencji złe wzorce zachowania oraz jest etycznie nieusprawiedliwione. Zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego: „przy orzekaniu o obowiązku alimentacyjnym rodziców wobec dzieci, które osiągnęły pełnoletność, brać należy także pod uwagę, czy wykazują one chęć dalszej nauki oraz czy ich osobiste zdolności i cechy charakteru pozwalają na rzeczywiste kontynuowanie przez nie nauki” (zob. wyrok z 14 listopada 1997 roku, III CKN 257/97, OSNC 1998, Nr 4, poz. 70). Wskazać zatem trzeba, że nawet dziecko, które w dalszym ciągu kontynuuje naukę (czy to w ramach studiów czy po ukończeniu szkoły zasadniczej lub średniej) powinno zdawać sobie sprawę z sytuacji materialnej swoich rodziców i nie obciążać ich ponad miarę koniecznością ponoszenia przez nich kosztów swojej edukacji oraz utrzymania.

Co więcej, o wygaśnięciu obowiązku alimentacyjnego rodziców względem ich dziecka decyduje kryterium osiągnięcia przez nie „zdolności do samodzielnego utrzymania się”, a spełnienie tego kryterium zależy z kolei od okoliczności faktycznych danej sprawy. Należy podkreślić, że co do zasady dziecko osiąga wspomnianą zdolność do samodzielnego zaspokojenia swoich potrzeb dopiero wtedy, gdy ukończy naukę i otrzyma należyte przygotowanie do pracy – przy czym bez znaczenia jest to, czy naukę pobiera w trybie dziennym czy zaocznym, o ile nie pracuje (zob. wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 15 lipca 2015 roku, I ACa 205/15). Z kolei przez odnoszący się do rodziców „nadmierny uszczerbek” należy rozumieć stan, w którym rodzice nie osiągają żadnych dochodów lub nie posiadają żadnego majątku, czy też dochody te są niewielkie, a posiadany majątek niewystarczający, co z kolei powoduje, że nie mogą zabezpieczyć swoich potrzeb życiowych, choćby w minimalnym zakresie. Taka sytuacja może sprawić, że przekazywanie przez rodziców alimentów na rzecz dziecka (dzieci) będzie dla nich na tyle uciążliwe, że w rezultacie stanowić może realne zagrożenie dla ich codziennej egzystencji.

Reasumując, w postępowaniu sądowym mającym na celu uchylenie ustalonego obowiązku alimentacyjnego nieodzowne jest każdorazowe zbadanie sytuacji życiowej i majątkowej, zarówno zobowiązanego (najczęściej rodzica czy rodziców), jak i uprawnionego (najczęściej dziecka czy dzieci). Badanie to z kolei polega na przeprowadzeniu postępowania dowodowego w postaci przedstawienia odpowiednich dokumentów bądź też, w razie zaistnienia takiej konieczności, przeprowadzenia dowodu z zeznań świadków czy zwrócenia się do stosownych instytucji. Rozważając więc ewentualność wystąpienia na wskazaną drogę sądową, należy się do tego nie tylko właściwie przygotować, ale często także wyposażyć się w dodatkowe pokłady cierpliwości – oczywiście nie wykluczając możliwości sprawnego zakończenia takiej sprawy.

Adwokat Przemysław Jarząbek

697-027-606

Darowizna cz. 1 – czym jest darowizna ?

Pierwsza część cyklu artykułów na temat umowy darowizny.

Darowizna jest silnie obecna w praktyce społecznej. Stanowi narzędzie, z którego najcześciej korzysta się w celu bezpłatnego wzbogacenia innej osoby. Z tych przyczyn jest to umowa o szczególnie doniosłym znaczeniu prawnym. Każdy powinien posiadać chociaż podstawowe informacje o tej czynności prawnej. Jest to najczęstszy sposób z którego korzystają np. rodzice chcący wyposażyć swoje dorastające dzieci w niezbędne środki do rozpoczęcia dorosłego życia. Niniejszy wpis, stanowiący pierwszy z cyklu artykułów na temat darowizny przybliży podstawowe informacje o tym czym jest darowizna.

FORMA UMOWY DAROWIZNY

Darowizna jest uregulowana jest od art. 888 do art. 902 k.c. Kodeksu cywilnego. Do zawarcia umowy darowizny niezbędne jest złożenie oświadczenia przez darczyńcę, które obejmować będzie wolę bezpłatnego przekazania składnika swojego majątku obdarowanemu. Obdarowany musi złożyć oświadczenie o przyjęciu darowizny, zatem ma on możliwość również odrzucenia niechcianej darowizny (np. z powodu obciążenia darowanej nieruchomości długami hipotecznymi). Co do zasady darowizna powinna zostać zawarta w formie aktu notarialnego i to niezależnie do tego co jest przedmiotem darowizny. Od powyższej zasady przewidziany jest wyjątek polegający na tym, że wykonanie darowizny sanuje (naprawiania) niezachowanie formy aktu notarialnego. Zatem, wykonanie darowizny czyli przekazanie jej przedmiotu, np. samochodu lub kwoty pieniężnej powoduje, iż mimo niezachowania formy aktu notarialnego darowizny pozostaje ważna. Inaczej rzecz ma się w przypadku, gdy inne przepisy szczególne wymagają dla obrotu prawnego pewnych rzeczy bezwzględnie formy aktu notarialnego. Tak się dzieję w przypadku np. zbycia nieruchomości, zbyciem w tym przypadku jest również dokonanie darowizny. Wówczas, nawet wykonanie darowizny tj. przekazanie nieruchomości – w tym przypadku wydanie kluczy i dokumentów niezbędnych do korzystania z niej – to za mało, aby darowizna była ważna. W przypadku darowizny nieruchomości zawsze i bezwzględnie wymagana jest forma aktu notarialnego (art. 158 k.c.). Tak samo ma się rzecz w przypadku dokonania darowizny spadku (art. 1052 k.c.). Należy pamiętać, że istnieją jeszcze inne wymagania bezwzględne co do formy umowy darowizny ze względu na jej przedmiot, np. wymóg zachowania formy pisemnej w podpisami notarialnie poświadczonymi względem darowizn udziałów w spółce z o.o. (art. 180 k.s.h.). Należy zatem pamiętać, iż ze względu na przedmiot darowizny mogą istnieć przepisy szczególne, które wymagają zawsze zachowanie oznaczonej formy szczególnej dla umowy darowizny. Warto poradzić się profesjonalisty np. adwokata przed zawarciem umowy darowizny co do wymogów stawianych przez prawo.

SKUTEK ZAWARCIA UMOWY DAROWIZNY – ALIMENTY ?

Skutkiem skutecznego zawarcia umowy darowizny jest przeniesienie własności rzeczy darowanej na obdarowanego. Na tym jednak skutki darowizny nie poprzestają. Wykonanie umowy darowizny, która to jest przecież aktem szczodrobliwości ze strony darczyńcy rodzi poza prawna więź wdzięczności między stronami. W konsekwencji obdarowany musi postępować względem darczyńcy w taki sposób, aby nie narazić się na zarzut iż okazał on mu rażącą niewdzięczność. Co do pojęcia rażącej niewdzięczności czytajcie regularnie bloga, bo zostanie to wyjaśnione w osobnym wpisie z uwagi na dość obszerną tematykę. Wykonanie umowy darowizny, poza obowiązkiem dochowania wdzięczności przez obdarowanego może również powodować powstanie tzw. obowiązku quasi-alimentacyjnego. Oznacza to, że darczyńca może żądać wypłaty mu świadczeń jak alimentów od obdarowanego. Uprawnienie to powstaje wówczas, gdy po wykonaniu darowizny darczyńca popadnie w stan niedostatku. Niedostatek oznacza, iż nie jest on w stanie własnymi siłami zaspokoić swoich usprawiedliwionych potrzeb. Także ochronie podlega realizowanie przez darczyńcę obciążających go ustawowych obowiązków alimentacyjnych względem innych osób. W tych sytuacjach darczyńca może wystąpić do obdarowanego z roszczeniem o dostarczanie mu kwot niezbędnych do pokrycia jego utrzymania lub do realizowania jego obowiązków alimentacyjnych. Świadczenie takie nazywane jest quasi – alimentacyjnym, ponieważ podobne jest do alimentów na gruncie prawa rodzinnego. Przykładowo darczyńca po wykonaniu darowizny np. domu popadł w niedostatek, ponieważ stracił prace lub uległ wypadkowi. Wówczas może on żądać od obdarowanego, aby ten co miesiąc dostarczał mu np. po 1000zł w celu pokrycie jego potrzeb. W tej samej  sytuacji, jeśli darczyńca ma dzieci, na które musi łożyć alimenty, a po wykonaniu darowizny nie ma juz na to środków, wówczas może on żądać, aby kwoty tych alimentów przekazywał mu obdarowany, a następnie on je przekaże swoim dzieciom. Odpowiedzialność obdarowanego jest jednak ograniczona. Obdarowany zobowiązany jest do dostarczania środków do pokrycia utrzymania darczyńcy, tak długo jak istnieje po jego stronie stan wzbogacenia na skutek dokonanej darowizny. Jako stan wzbogacenia należy uznać czas od dokonania darowizny, do czasu przedmiot darowizny już utracił ekonomiczną wartość na skutek zużycia, w przypadku darowizny środków pieniężnych zostały one wydatkowane, a zakupione z tych środków przedmiotu również utraciły już wartość ekonomiczną, lub w przypadku nieruchomości, gdy np. nakłady poczynione przez obdarowanego na nieruchomość w postaci np. remontów równoważą wartość darowizny. Obdarowany może również uwolnić się od obowiązku świadczenia quasi-alimentacyjnego poprzez zwrot darczyńcy wartości istniejącego po jego stronie wzbogacenia na skutek otrzymanej darowizny.

Kolejne zagadnienia związane z darowizna zostaną omówione w kolejnych częściach cyklu zamieszczanego na blogu.

Adwokat dr n. pr. Szymon Solarski

601-408-511

Znieważanie i zniesławianie – poradnik praktyczny.

O znieważaniu i zniesławianiu każdy z nas większe lub mniejsze pojęcie ma. Przeważnie jest to jednak w wiedza czysto życiowa, którą czerpiemy głównie ze środków masowego przekazu: mediów społecznościowych, telewizji, radia. Dopuszczenie się zniewagi lub zniesławienia może być przy tym prowokowane sprzyjającymi ich popełnianiu okolicznościami – a to mamy kampanię wyborczą, w czasie której bombardowani jesteśmy różnej treści spotami, bilbordami, plakatami, a to właśnie w programie którejś ze stacji telewizyjnej trwa debata w czasie której politycy prezentują mniej lub bardziej subtelne figury retoryczne siląc się na ośmieszenie bądź poniżenie swojego rozmówcy, jednocześnie stanowczo zaprzeczając aby to było ich intencją, a to właśnie jakiś celebryta zamieścił kontrowersyjny wpis lub zdjęcie na jednym z portali społecznościowych, co wywołało żywiołową dyskusję wśród innych użytkowników.

Ze zniewagą i zniesławieniem spotkać się możemy na co dzień, przypadkiem wpadając przed domem na niespecjalnie lubianą wścibską sąsiadkę, widząc jakąś awanturę na ulicy, słysząc przez ścianę sąsiedniego mieszkania wojnę na epitety jego lokatorów. Ze zniewagą czy zniesławieniem możemy spotkać się dosłownie wszędzie: w pracy, w kolejce do lekarza, w kościele. Któż z nas nie stanął przed pokusą znieważenia bądź zniesławienia tego czy tamtego piłkarza oglądając występ polskiej reprezentacji w piłce nożnej na mundialu albo próbując oglądać seans, gdy ktoś w kinie szeleści papierkiem lub głośno zajada się popcornem. Bliscy znieważania jesteśmy jadąc samochodem, a to w sytuacji gdy ktoś wymusza na nas pierwszeństwo lub po prostu wyprzedza nas, do tego lepszym od naszego samochodem. Przykładów można mnożyć i każdy z nas chętnie dodałby ich kilka z własnego doświadczenia.

Jak widać zniewaga i zniesławienie są „zjawiskami”, których spowodowanie nie jest czymś nadmiernie trudnym, a których doświadczenie jest rzeczą jeszcze łatwiejszą. Różnica między zniewagą i zniesławieniem jest dość płynna. Bywa tak, że jedno zachowanie raz może być zniewagą a innym razem zniesławieniem. Wychodząc zatem naprzeciw mądrości wyrażonej w paremii „ignorantia iuris nocet” celem wyjaśnienia pojawiających się wątpliwości, przyjrzyjmy się jak wygląda przestępstwo zniewagi a jak zniesławiania według naszego wszechobecnego i wszystkowiedzącego Ustawodawcy, który opisał znamiona tych przestępstw w art. 212 i art 216 Kodeksu Karnego.

Zacznijmy od zniesławienia.

Elementem koniecznym zniesławienia – w uproszczeniu narażenia kogoś na złą sławę – jest rozpowszechnianie negatywnej informacji dotyczącej postępowania bądź właściwości osoby zniesławianej. Wypowiedź zniesławiająca może być wyrażona nie tylko w trybie oznajmującym, lecz także w trybie przypuszczającym, na przykład w formie pytań których rozsądna interpretacja prowadzi do wniosku, że są one w rzeczywistości stawianiem zarzutu niewłaściwego postępowania jakiejś osoby lub przypisywania jej jakichś negatywnych właściwości.

Przykładem pomawiania o postępowanie jest posądzenie sąsiadki, że prawdopodobnie nie umie zadbać o właściwe wychowanie swoich dzieci, albo że krążą na mieście plotki, że gra w filmach dla dorosłych, albo że ktoś mi powiedział, że kradnie w supermarketach. Pomówieniem będzie również posądzenie sąsiada że się nie myje, że prawdopodobnie uprawia konopie indyjskie w garażu albo że nosi damską garderobę, gdy jest sam w domu.

Przykładem pomawiania o właściwości jest z kolei zapytanie nauczycielki matematyki, na forum klasy czy aby na pewno umie tabliczkę mnożenia, publiczne poddanie w wątpliwość, czy przypadkiem wskazany przez nas policjant nie jest złodziejem, zarzucenie duchownemu, że nie wie co to moralność, lekarzowi, że nie zna się na leczeniu a egzaminy to zdał chyba przez przypadek, zawodowemu kierowcy, że jest alkoholikiem. Za pomówienie w jednym z wyroków Sądu Najwyższego uznano sytuację nazwania erotomanem wykładowcę wyższej uczelni.

Jak widać chodzi przy tym o informację, która skutkuje poniżeniem tej osoby w opinii publicznej lub narażeniem jej na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności.

W zniesławieniu ważne jest to by wywołać negatywne wyobrażenie innych o zniesławianej osobie. Zniesławienie polega przy tym na działaniu czyli rozpowszechnianiu negatywnej informacji w dowolny sposób: ustnie, pisemnie, rysunkiem, karykaturą, przerobionym zdjęciem, obrazem, malunkiem, sfabrykowanym, zmontowanym nagraniem dźwiękowym. Jeżeli zatem słysząc jak ktoś pomawia naszą sąsiadkę z którą jesteśmy w konflikcie albo widzimy na Youtube film obrażający naszego szefa, który obciął nam premię albo trafiamy w internecie na kontrowersyjnego mema z policjantem w roli głównej, który wlepił nam ostatnio mandat – a przy tym na żadną z tych sytuacji nie zareagujemy to odpowiedzialności za takie zaniechanie nie poniesiemy.

Dla zniesławienia nie potrzebujemy zatem żadnego kontaktu z osobą zniesławianą, nie musimy jej znać osobiście, nie musimy jej również określać z imienia i nazwiska. Ważne jest natomiast, aby na podstawie rozpowszechnianej przez nas informacji możliwym było ustalenie kogo ona dotyczy oraz aby dotarła do innych osób poza osobą zniesławianą. Pomawiające zarzuty podniesione wyłącznie wobec osoby, której dotyczą, mogą co najwyżej przybrać postać przestępstwa zniewagi, o której niżej.

Zniesławić można nie tylko osoby fizyczne – naszą sąsiadkę, sąsiada, naszą nauczycielkę, czy naszego szefa ale również grupy osób – nauczycieli danej szkoły, piłkarzy określonej drużyny. Zniesławić można także instytucje prowadzące działalność publiczną – szkołę, muzeum, szpital, klub sportowy, a także osoby prawne oraz jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej – spółkę akcyjną, spółkę jawną, spółkę partnerską, spółkę komandytową, spółkę komandytowo-akcyjną. Znieważyć możemy już tylko osoby fizyczne.

Zniesławienie i zniewaga są przestępstwami do siebie bardzo podobnymi. Jak wskazałem na wstępie może zdarzyć się tak, że jedno zdarzenie, jeden czyn raz będzie zniesławieniem a w innej sytuacji okaże się zniewagą, ale po kolei.

W przypadku przestępstwa zniewagi nie chodzi nam, aby kogoś poniżyć w oczach opinii publicznej. Naszym celem jest to, aby wypowiadanym przez nas obelżywym słowem kogoś najprościej w świecie ośmieszyć, obrazić, zranić jego uczucia bądź poniżyć go w jego własnej subiektywnej ocenie. Nie interesuje nas przy tym aby inne osoby słyszały naszą wypowiedź i w związku z tym nabrały negatywnego stosunku do osoby przez nas atakowanej. Gdyby jednak tak się stało może się okazać, że doszło do zniesławienia a nie do zniewagi. Możliwą jest również sytuacja, kiedy obraźliwymi, znieważającymi słowami kogoś zniesławimy, wówczas będziemy mieli do czynienia z tzw. zbiegiem tych dwóch przestępstw – jednym czynem (zachowaniem) wyczerpiemy znamiona zniewagi i zniesławienia.

Podobnie jak przy zniesławieniu znieważenia można dokonać ustnie, pismem, rysunkiem, obrazem, ale w odróżnieniu od zniesławienia również gestem, w szczególności, gdy jest on uważany w danym środowisku za obraźliwy. Dla przykładu…chyba każdy wie o jaki gest może mi chodzić.

Znieważenia można dokonać nie tylko bezpośrednio tj. w obecności pokrzywdzonego, kiedy prosto w oczy nazwiemy go np. „bucem” ale także pośrednio tj. pod nieobecność pokrzywdzonego, lecz publicznie albo pod nieobecność pokrzywdzonego, lecz z zamiarem, aby poczyniona zniewaga do niego dotarła.

Jeżeli już dojdziemy do wniosku, że ktoś nas pomówił lub znieważył, pociągnięcie takiej osoby do odpowiedzialności karnej zależy wyłącznie od naszej woli, czyli od woli pokrzywdzonego. W takiej sytuacji nie pomoże nam ani Policja ani Prokuratura. Wszystko jest w naszych rękach dlatego po zebraniu stosownych dowodów (np. nagrań rozmów, zeznań świadków, screenów z portali społecznościowych) możemy wystosować do sądu tzw. prywatny akt oskarżenia i przed sądem dochodzić sprawiedliwości występując w toku postępowania w roli oskarżycieli prywatnych.

Co grozi sprawcy zniewagi lub zniesławienia? Przede wszystkim sąd może orzec karę grzywny, karę ograniczenia wolności, a w szczególnych okolicznościach nawet karę pozbawienia wolności do 1 roku. Sąd może również orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego.

Uważajmy zatem lepiej co, w jaki sposób i do kogo mówimy, czasem dobrze jest się ugryźć w język. Z drugiej jednak strony jeżeli ktoś nie umie się powstrzymać przed wyrażeniem krzywdzącej opinii na nasz temat, opinii która będzie nas obrażać bądź stawiać w negatywnym świetle w oczach innych, należy zastanowić się czy przypadkiem nie zachodzą przesłanki do tego aby dać osobie nas znieważającej lub zniesławiającej stosowną lekcję kultury i przypomnieć jej czym są dobre maniery, nie rękoczynem czy słowami powszechnie uważanymi za obraźliwe, ale w ramach możliwości, jakie Ustawodawca zagwarantował nam przepisami prawa.

Adwokat Krzysztof Gawęcki
tel. kom. 503 766 917

 

 

RODO ułatwia drogę do uzyskania odszkodowania ? Dla jednych korzyść, dla innych zagrożenie.

Obowiązujące od 25 maja 2018r. Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) tzw. „RODO” lub „GDPR” wzbudziło szerokie zainteresowanie nie tylko pośród przedsiębiorców, na których nakłada one nowe obowiązki, ale także wśród wielu zwykłych obywateli. RODO – mania powoli już cichnie, jednak nie warto o tym akcie prawnym zapominać, gdyż przewiduje nową podstawę prawną do uzyskania odszkodowania.

W pierwszej kolejności trzeba odnotować, że z perspektywy przedsiębiorcy na gruncie przepisów RODO stosunkowo nie trudno jest o narażenie się na zarzut naruszenie wymogów w zakresie ochrony danych. osobowych stawianych przez RODO. Warto przywołać jako przykład do dziś aktywną działalność tzw. RODO – trolli, który jednego dnia składają oświadczenie o wyrażeniu zgody na przetwarzanie ich danych osobowych, po czym niezwłocznie, przysłowiowo „nazajutrz”, zgodę wycofują czekając tylko na zwłokę przedsiębiorcy w zaprzestaniu przetwarzania ich danych osobowych i wysłaniu np. maila z ofertą handlową. Rozporządzenie Ogólne o Ochronie Danych Osobowych „RODO” przewiduje ochronę prawną dla osób, które zostały poszkodowane na skutek braku respektowania przedmiotowych przepisów przez administratora lub procesora danych. Przepisy nie limitują odpowiedzialności administratora danych osobowych do konkretnych postaci naruszenia przepisów RODO, więc również opisane wyżej działania RODO – trolli mogę stanowić podstawę do żądania odszkodowania.

Mianowicie, art. 82 ust. 1 RODO stanowi :

„Każda osoba, która poniosła szkodę majątkową lub niemajątkową w wyniku naruszenia niniejszego rozporzą­dzenia, ma prawo uzyskać od administratora lub podmiotu przetwarzającego odszkodowanie za poniesioną szkodę.”

Na gruncie tego przepisu osoba poszkodowana może żądać nie tylko naprawienia szkody, którą poniosła czyli zwrotu kosztów które musiała ponieść lub utraconych zysków, których nie otrzymała na skutek braku należytej ochrony jej danych osobowych, lecz również może żądać naprawienia szkody niemajątkowej. Przysługuje zatem osobie poszkodowane również zadośćuczynienie za negatywne skutki, które odczuła w wyniku naruszenia RODO, a w tym cierpienia psychiczne, poczucie strachu i niepewności swojej sytuacji finansowej, poszkalowana opinia etc., a także za realny wpływ tych zdarzeń na zdrowie np. ciężkie skutki, które silne wzburzenie i emocje mogą spowodować u kobiety w ciąży.

Co więcej, sytuacja osoby poszkodowanej jest w ewentualnym procesie sądowym szczególnie uprzywilejowana, gdyż przepisy RODO przerzucają ciężar dowodu na administratora danych osobowych, który musi udowodnić, że odpowiednio i zgodnie z przepisami zabezpieczył dane osobowe – tzw. zasada rozliczalności (art. 5 ust. 2 RODO ).

Jedynie z pozoru może wydawać się, że naruszenie ochrony danych osobowych jest sprawą błahą, a skutkować będzie tylko niechcianymi mailami lub telefonami z ofertami handlowymi.. Doświadczenie dowodzi, iż częstym skutkiem wycieku danych osobowych jest zawieranie przez oszustów umów kredytu, pożyczek – tzw. chwilówek, a nawet zawierania umów abonenckich z operatorami telefonii komórkowej i zamawianie drogich telefonów komórkowych za pośrednictwem kuriera. Z zasady skutki finansowe tych działań oszustów będą dotykać osób, którymi danymi się posłużono. Należy pamiętać, że w dzisiejszych czasach rozwoju technologii i sieci informatycznych raz wykradzione dane osobowe są przedmiotem wielokrotnych transakcji w Internecie i w dynamicznym tempie dostają się do rąk osób niepowołanych, a także można racjonalnie przypuszczać, że nigdy z Internetu nie znikną. Skutki, które osoba poszkodowana może z tego tytułu odczuwać mogą ciągnąć się latami.

Pierwszą informacją z której osoba poszkodowana może dowiedzieć się o wycieku jej danych osobowych powinno być zawiadomienie administratora danych osobowych, o tym zdarzeniu wraz z poinformowaniem o możliwych skutkach. Jednak, wielokrotnie poszkodowany dowiaduje się o tym, że ktoś niepowołany użył jego danych osobowych jest wezwanie do zapłaty skierowane przez bank lub operatora telefonii, czy nawet nakaz zapłaty doręczony przez sąd.

Wysokość ewentualnego odszkodowania przysługującego w oparciu o przepisy RODO nie została uregulowana. W konsekwencji ostateczną decyzję w tym względzie podejmować będzie Sąd, który wyważyć będzie musiał takie aspekty jak zakres i rodzaj ujawnionych danych, stopień doznanych nieprzyjemności i reperkusji, trwałość wycieku danych etc. Przyznać trzeba, że postępowania odszkodowawcze, w szczególności w zakresie zadośćuczynienia są skomplikowane pod kątem dowodowym, wymagają sporego zaangażowania i warto w takim przypadku poszukać profesjonalnej pomocy prawnej.

Wpis inspirowany prawdziwą sprawą.

Adwokat Szymon Solarski

601-408-511

 

„Przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza a odpowiedzialność za długi spadkowe – czyli jak dziedziczyć, żeby nie stracić”

W chwili, w której dowiadujemy się, że zostaliśmy powołani do dziedziczenia (zwykle zbiega się to w czasie z uzyskaniem informacji o śmierci spadkodawcy) rozpoczyna się dla nas kluczowy z punktu widzenia dziedziczenia 6-miesięczny termin na przyjęcie bądź odrzucenie spadku.

W terminie tym mamy zatem możliwość złożenia przed sądem lub notariuszem oświadczenia czy chcemy spadek przyjąć czy też odrzucić. W praktyce w sytuacji, w którym nasz spadkodawca zostawił majątek, który chcielibyśmy odziedziczyć, nie ma potrzeby składania oświadczenia o przyjęciu spadku. W takim przypadku, po upływie 6 miesięcy od śmierci spadkodawcy, należy złożyć do właściwego sądu rejonowego wniosek o stwierdzenie, kto i w jakim udziale nabył spadek. Możemy również udać się do notariusza celem sporządzenia tzw. aktu poświadczenia dziedziczenia, który również potwierdzać będzie nasze prawa do spadku.

Postanowienie sądu jak również akt poświadczenia dziedziczenia winny zawierać informacje kto dziedziczy, w jakim udziale (w całości lub części), na podstawie jakiego tytułu powołania (ustawy lub testamentu) oraz w jaki sposób (wprost lub z dobrodziejstwem inwentarza) nabyliśmy spadek.

Dokumenty te są niezwykle istotne z punktu widzenia naszej ewentualnej odpowiedzialności za tzw. długi spadkowe, o ile takie spadkodawca po sobie pozostawił.

Bywają sytuacje, w których spadek składa się wyłącznie z długów, w tym długów o znacznej wartości, dlatego aby uniknąć odpowiedzialności za zobowiązania zaciągnięte przez spadkodawcę, należy rozważyć złożenie we wskazanym na wstępie 6-miesięcznym terminie oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Rozwiązaniem pośrednim między przyjęciem spadku a jego odrzuceniem, (sprawdzającym się np. w sytuacji, w której spadkodawca miał majątek, jednak podejrzewamy, że miał również znaczne zadłużenia, przy czym nie wiemy w jakiej wysokości i względem jakich wierzycieli) jest tzw. przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza, które ogranicza naszą odpowiedzialność za ewentualne długi spadkowe do wysokości masy czynnej spadku.

Innymi słowy jeżeli spadkobierca pozostawił majątek o wartości 10.000 zł oraz zadłużenie w wysokości 30.000 zł, to przyjmując spadek z dobrodziejstwem inwentarza będziemy mieli obowiązek uregulować na rzecz wierzyciela dług w kwocie nie większej niż 10.000 zł. Pamiętać jednak należy, że za powyższy dług odpowiadamy całym swoim majątkiem, a nie wyłącznie majątkiem, który otrzymaliśmy w spadku. Jeżeli zatem odziedziczyliśmy stare meble o wartości 10.000 zł, wierzyciel będzie mógł na etapie postępowania egzekucyjnego domagać się zaspokojenia swojej wierzytelności w kwocie 10.000 zł np. z naszych oszczędności zgromadzonych na rachunku bankowym, a nie ze sprzedaży otrzymanych w spadku mebli.

W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę na niezwykle istotny praktyczny aspekt dotyczący naszej odpowiedzialności za długi spadkowe, który budzi chyba największe wątpliwości wśród spadkobierców – chodzi o obronę przed roszczeniami wierzycieli z tytułu długów spadkowych w toku postępowania przed sądem, w którym wierzyciel złożył przeciwko spadkobiercy pozew o zapłatę odziedziczonego długu spadkowego.

Często spotykam się z przypadkami, w których wierzyciel dochodził na drodze sądowej od spadkobiercy całej kwoty długu spadkowego (w naszym przykładzie będzie to kwota 30.000 zł) mimo że wartość spadku była zdecydowanie niższa (u nas 10.000 zł). Klienci zwykle chcą w takim przypadku bronić się przed roszczeniem wierzyciela argumentując, że odziedziczyli spadek z dobrodziejstwem inwentarza (odziedziczyli 10.000 zł, a nie 30.000 zł), dlatego chcą wnosić o oddalenie powództwa w kwocie przekraczającej wartość spadku, który otrzymali – przecież przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Nie jest to jednak stanowisko, które zostanie przez sąd uwzględnione i nie ochronie nas przed przegraną na etapie postępowania sądowego. Sąd wyda wyrok zasądzający od nas całą kwotę (30.000 zł), tyle że uczyni w treści wyroku zastrzeżenie, że spadkobiercy przysługuje prawo do powoływania się na ograniczoną jego odpowiedzialność za długi spadkowe w toku postępowania egzekucyjnego. Co to oznacza w praktyce?

Otóż dopiero na etapie postępowania egzekucyjnego, możemy skutecznie bronić się przed długami spadkowymi i powołać się na naszą ograniczoną odpowiedzialność za ich spłatę, wynikającą z faktu, że przyjęliśmy spadek z dobrodziejstwem inwentarza. W takiej sytuacji komornik będzie zobowiązany do prowadzenia egzekucji wyłącznie do wartości spadku, który odziedziczyliśmy (do 10.000 zł) i to mimo że w wyroku sądowym Sąd orzekł, obowiązek zapłaty (30.000 zł).

Pamiętajcie również, że wszelkie koszty przegranego postępowania sądowego i koszty prowadzonej następnie egzekucji, skoro powstały po śmierci spadkodawcy, będziemy musieli ponieść niezależnie od długów spadkowych. Skoro bowiem koszty takie nie istniały w chwili śmierci spadkodawcy, nie mogą one zostać zaliczone do masy spadkowej, dlatego też ograniczenie wynikające z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza nie będzie nas chronić w tym zakresie.

Instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza z jednej strony pozwala nam zachować status spadkobiercy i prawa do spadku, a z drugiej strony chroni nas przed wchodzącymi w skład spadku długami, które przewyższają wartością to co w spadku otrzymaliśmy. Ustawodawca z dniem 18 października 2015 r. wprowadził zasadę, zgodnie z którą brak oświadczenia spadkobiercy w terminie sześciu miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swego powołania jest jednoznaczny z przyjęciem spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Zasada ta nie dotyczy jednak sytuacji, w których spadkobierca zmarł przed dniem 18 października 2015 r. Wówczas, przyjmuje się, że spadkobierca, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku bądź jego przyjęciu z dobrodziejstwem inwentarza w terminie, nabył ten spadek w najbardziej ryzykowny sposób tzw. sposób prosty, co oznacza, że odpowiada on za wszelkie długi spadkowe niezależnie od wartości nabytego w drodze dziedziczenia spadku. (musiałby zapłacić 30.000 zł mimo że odziedziczył spadek o wartości 10.000 zł).

W takim przypadku często jedynym sposobem na uniknięcie odpowiedzialności za długi spadkowe jest postępowanie sądowe w przedmiocie zatwierdzenia uchylenia się od skutków prawnych niezłożenia oświadczenia o odrzuceniu spadku bądź jego przyjęciu z dobrodziejstwem inwentarza, które to zagadnienie zostanie omówione w kolejnych wpisach na naszym blogu.

Adwokat Krzysztof Gawęcki
503 766 917

Ustawa o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla oraz z tytułu zaprzestania pobierania bezpłatnego węgla przez osoby niebędące pracownikami przedsiębiorstwa górniczego – jakie zmiany proponuje ustawodawca?

W dniu 23 października 2018 roku został skierowany do Sejmu RP, przygotowany przez Ministerstwo Energii, rządowy projekt ustawy o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla oraz z tytułu zaprzestania pobierania bezpłatnego węgla przez osoby niebędące pracownikami przedsiębiorstwa górniczego (druk nr 2958). Projekt ten wprowadza zmiany w ustawie z dnia 12 października 2017 roku o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla (Dz. U.z 2017 r. poz. 1971), która to ustawa weszła w życie w dniu 24 października 2017 roku.

Przedmiotowa ustawa uprawniała do otrzymania rekompensaty za utracone prawo do deputatu węglowego szeroką grupę osób, tj. emerytów i rencistów przedsiębiorstw górniczych, którym wypowiedziano jednostronnie lub za porozumieniem stron prawo do bezpłatnego węgla (i pobierających to świadczenie), a także wdowy, wdowców i sieroty, mających ustalone prawo do renty rodzinnej po tychże emerytach i rencistach. Celem przywołanej ustawy było zrekompensowanie w pewnym stopniu w/w osobom strat finansowych, które wynikały z utraty korzyści w postaci otrzymywania bezpłatnego węgla w naturze lub w ekwiwalencie, na podstawie układów zbiorowych pracy i związanych z nimi porozumień.

W momencie wprowadzenia ustawy z dnia 12 października 2017 roku o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla – z uwagi na złożoność obowiązujących w przedsiębiorstwach górniczych określeń i interpretacji dotyczących „innych osób uprawnionych niebędących pracownikami” – nie wprowadzono w ustawie do katalogu osób uprawnionych innych grup, które to na podstawie obowiązujących w przedsiębiorstwach górniczych przepisów prawa pracy, posiadały uprawnienia do bezpłatnego węgla. W sposób szczególny ustawa ta dotknęła wdowy, wdowców i sieroty po zmarłych pracownikach przedsiębiorstw górniczych, którzy nie dożyli emerytury czy renty, będąc pracownikami tych przedsiębiorstw. Podkreślenia wymaga, że zdecydowana większość tych pracowników straciła swoje życie na skutek katastrof górniczych pod ziemią czy innych, nieszczęśliwych wypadków, zostawiając tym samym swoje rodziny bez dodatkowego zabezpieczenia finansowego. Osoby te uzyskiwały wówczas – oprócz uprawnienia do renty rodzinnej po zmarłym pracowniku przedsiębiorstwa górniczego – także prawo do bezpłatnego węgla (deputatu węglowego).

Proponowane przez ustawodawcę zmiany mają głównie rozszerzyć krąg osób uprawnionych do otrzymania rekompensaty za utracone prawo do deputatu węglowego m.in. o:

  • byłych pracowników, których stosunek pracy został rozwiązany z przedsiębiorstwem górniczym na podstawie ustawy z dnia 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników (Dz. U. z 2018 r. poz. 1969), i którzy po ustaniu tego stosunku pracy nabyli prawo do zasiłku dla bezrobotnych oraz bezpośrednio po zakończeniu pobierania tego zasiłku nabyli prawo do świadczenia przedemerytalnego i je pobierali;
  • emerytów i rencistów, mających ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy, którzy zamiast emerytury lub tej renty pobierają rentę rodzinną po zmarłym współmałżonku (która często jest korzystniejsza pod względem finansowym);
  • wdowy, wdowców i sieroty mające ustalone prawo do renty rodzinnej po pracowniku przedsiębiorstwa górniczego, zmarłego w trakcie trwania stosunku pracy;
  • wdowy, wdowców i sieroty otrzymujących świadczenia specjalne, o których mowa w art. 82 ust. 1 i art. 83 ust. 1 ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (Dz. U. z 2018 r. poz. 1270), albo mających ustalone prawo do renty rodzinnej po pracowniku przedsiębiorstwa górniczego zmarłym w czasie trwania stosunku pracy lub byłym pracowniku, którego stosunek pracy został rozwiązany z przedsiębiorstwem górniczym na podstawie ustawy z dnia 13 marca 2003 r. o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników (Dz. U. z 2018 r. poz. 1969) ,pobierających bezpłatny węgiel w naturze lub w ekwiwalencie pieniężnym, którym przedsiębiorstwo górnicze zaprzestało wydawać bezpłatny węgiel lub wypłacać ekwiwalent pieniężny przed dniem wejścia w życie nowej ustawy;
  • wskazane wyżej osoby uprawnione, którym nie wypłacono świadczenia rekompensacyjnego z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla, z wyjątkiem osób, którym przedsiębiorstwo wypłacające udzieliło pisemnej odmowy z podaniem przyczyny odmowy.

Jednocześnie należy zaznaczyć, iż uprawnienia do uzyskania rekompensaty za utracone prawo do bezpłatnego węgla zachowują w dalszym ciągu emeryci i renciści mający ustalone prawo do emerytury lub renty z tytułu niezdolności do pracy, pobierający to świadczenie oraz wdowy, wdowcy i sieroty mający ustalone prawo do renty rodzinnej po tych emerytach i rencistach. W przedmiotowym projekcie ustawy określono także, że za wdowy i wdowców uznaje się również osoby, które ponownie zawarły związek małżeński, tracąc status wdowy lub wdowca.

Ponadto, zgodnie z przytoczonym projektem ustawy wniosek o wypłatę rekompensaty osoba uprawniona powinna złożyć do właściwego przedsiębiorstwa wypłacającego w terminie 90 dni od dnia wejścia w życie ustawy (planowo 14 dni od dnia jej ogłoszenia), a realizacja wypłat należnych rekompensat ma planowo nastąpić od 1 czerwca 2019 roku. Wysokość świadczenia rekompensacyjnego pozostaje niezmienna i wynosi 10.000 zł – kwota ta winna zostać wypłacona jednorazowo przez właściwe przedsiębiorstwo wypłacające przekazem pocztowym albo przelewem na wskazany we wniosku rachunek bankowy.

Należy nadmienić, iż uchwalona w rezultacie przeprowadzenia procesu legislacyjnego, właściwa ustawa o świadczeniu rekompensacyjnym z tytułu utraty prawa do bezpłatnego węgla (…) może odbiegać od zapisów zamieszczonych w opisanym projekcie tejże ustawy. Niemniej jednak, zmiany te nie powinny być znaczące, gdyż cele tej ustawy, jak również problemy związane z jej stosowaniem zostały dostrzeżone przez ustawodawcę i – wydaje się – trafnie zdiagnozowane. Na praktyczne aspekty jej realizowania pozostaje jeszcze poczekać, co najmniej do momentu składania pierwszych wniosków o przyznanie rekompensaty. W tym zaś zakresie przydatna, a czasami niezbędna może okazać się konsultacja z adwokatem, która pozwoli na wskazanie właściwego, w okolicznościach konkretnej sprawy, rozwiązania.

Adwokat Przemysław Jarząbek

697-027-606

Alert Prawny ! Brak obowiązku posiadania dowodu rejestracyjnego oraz polisy OC – co zrobić w razie stłuczki ?

Od dziś, 1 października 2018r. zniesiony został obowiązek posiadania przy sobie dowodu rejestracyjnego oraz odcinka potwierdzającego zawarcie umowy OC w czasie podróży samochodem. Dotychczas mandat karny za brak ww. dokumentów wynosił 50 zł, więc zapewne wielu kierowców, a w szczególności tych zapominalskich z ulgą przyjęło nowelizację Prawa o ruchu drogowym. Należy jednak pamiętać, że kierowca pojazdu ma obowiązek posiadania dokumentu prawa jazdy.

W czasie ewentualnej kontroli drogowej funkcjonariusze po weryfikacji tożsamości kierowcy skontrolują pojazd w bazie CEPiK tj. Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. W CEPiK znajdują się informację dot. właściciela pojazdu, zawarcia obowiązkowej umowy OC oraz dokonanych przeglądów technicznych.

Co w razie stłuczki lub kolizji ?

Brak posiadania przez sprawcę kolizji dowodu rejestracyjnego i polisy OC nie stoi na przeszkodzie temu, aby w przypadku gdy uczestnicy zdarzenia są zgodni co do jego przebiegu i winy sprawcy spisać oświadczenie sprawcy kolizji, a tym samym zaoszczędzić sobie konieczności wzywania Policji. W tej sytuacji wystarczy sprawdzić odpowiednie dane do spisania oświadczenia za pośrednictwem strony Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego dostępnej pod adresem www.ufg.pl. Na stronie internetowej należy wpisać numer rejestracyjny samochodu lub jego numer VIN, datę oraz kraj, a po chwili wyświetlą się na stronie wszystkie niezbędne informacje, w tym numer polisy OC, do spisania oświadczenia. Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny udostępnił także aplikację mobilną na platformę Android oraz iOS o nazwie „Na Wypadek”. Za pośrednictwem tej aplikacji również możemy sprawdzić informacje o pojeździe, a także uzyskujemy dostęp do dodatkowych funkcji takich jak sporządzenie planu sytuacyjnego, oświadczenia o sprawy kolizji czy dokumentacji zdjęciowej. Należy pamiętać, iż w przypadku kolizji, w której ucierpiały osoby, kierowcy są nietrzeźwi lub pod wpływem substancji psychoaktywnych, kierowcy nie posiadają przy sobie prawa jazdy bezwzględnie należy wezwać Policję.

Nie mniej, doświadczenie w prowadzeniu spraw komunikacyjnych, w tym o odszkodowanie i zadośćuczynienie skłania do refleksji, iż nawet w przypadku uczestniczenia w kolizji wydającej się jako oczywistą pod kątem ustalenia winy, gdzie sprawca przyznaje się do spowodowania stłuczki, a nawet prosi, aby nie robić mu kłopotu i Policji nie wzywać, należy wezwać patrol na miejsce zdarzenia. Konieczność ta podyktowana jest postępowanie ubezpieczycieli, którzy w dobie niewygórowanych opłat za polisę OC szukają wszelkich możliwości, aby w jak najmniejszym stopniu zaoszczędzić na sprawie. Przede wszystkim, kwestionują odpowiedzialność za kolizję przez kierującego ubezpieczonego w ich towarzystwie ubezpieczeniowym, mimo, iż ten złożył oświadczenie, gdzie przyjmuje na siebie winę za kolizję. Prowadzi to w konsekwencji do długotrwałych postępowań sądowych, gdzie konieczne jest przeprowadzenie mnóstwa różnego typu dowodów, w tym także opinii biegłego ds. rekonstruowania przebiegu wypadków drogowych. Ustalenie odpowiedzialności sprawy w drodze nałożenia mandatu karnego, per se nie wiąże sądu cywilnego w sprawie o odszkodowanie, jednak jest dowodem, który często może przechylić szale wagi na korzyść poszkodowanego.

Wszystkich zainteresowanych problematyką spraw komunikacyjnych i odszkodowawczych zachęcam do kontaktu.

Adwokat Szymon Solarski

601-408-511

 

Czy jazda UBERem jest bezpieczna?

Korzystanie z usług tzw. UBERa stało się ostatnimi czasy bardzo popularne. Pobierasz aplikację, instalujesz ją, zamawiasz przejazd, wsiadasz do samochodu i jedziesz z punku A do punktu B. Z perspektywy użytkownika aplikacji UBER mogę stwierdzić, że jest to wyjątkowo wygodny, szybki i łatwy sposób zorganizowania sobie przejazdu, ale czy na pewno jest to bezpieczna forma podróżowania?

Odpowiadając na powyższe pytanie uświadomić sobie musimy, że tak naprawdę wcale nie jedziemy UBERem! Doskonale wiem, że każdy z nas czyta regulamin każdej aplikacji z której korzysta lub którą ma zainstalowaną na komputerze czy smartfonie, mimo to pozwoliłem sobie przyjrzeć się bliżej i dokładniej regulaminowi aplikacji UBER, w szczególności po to, aby ustalić na co od strony formalnoprawnej zgadzamy się instalując i korzystając z omawianej aplikacji, jakie mamy w związku z tym prawa i obowiązki oraz kto odpowiada za nasze bezpieczeństwo w czasie przejazdu.

Rozważania na powyższy temat można dokonać z perspektywy trzech relacji (cywilnoprawnych) występujących w ramach szeroko rozumianego korzystania z aplikacji UBER, a zatem z perspektywy relacji występujących między:

a) pasażerem a spółką UBER,

b) pasażerem a kierowcą,

c) kierowcą a spółką UBER,

Charakter wymienionych wyżej relacji wynika w głównej mierze z charakteru usług świadczonych przez spółkę UBER i kierowcę na rzecz pasażera.

Jeżeli chodzi o interesującą nas w kontekście niniejszego artykułu relację występującą między pasażerem a spółką UBER oraz relację między pasażerem a kierowcą, to chciałbym zwrócić waszą uwagę w szczególności na to, że w treści regulaminu UBER pojawia się (wielkimi literami) kluczowa dla nas – pasażerów – informacja, że:

UBER NIE ŚWIADCZY USŁUG TRANSPORTOWYCH ANI USŁUG LOGISTYCZNYCH ANI TEŻ NIE JEST PRZEWOŹNIKIEM, A WSZYSTKIE USŁUGI TRANSPORTOWE LUB LOGISTYCZNE SĄ ŚWIADCZONE PRZEZ NIEZALEŻNYCH WYKONAWCÓW ZEWNĘTRZNYCH.

Zatem jakie usługi świadczy nam spółka UBER? Spółka UBER dostarczca nam jedynie aplikację tj. platformę technologiczną umożliwiającą użytkownikom aplikacji mobilnych lub witryn internetowych UBER zamawianie usług transportowych lub logistycznych u niezależnych usługodawców zewnętrznych. Każdy kto korzysta lub kiedykolwiek korzystał z UBERA musiał wyrazić zgodę na warunki przewidziane w omawianym regulaminie – czy wiesz zatem na co się zgodziłeś?

Już na wstępie regulamin informuje nas, że równoznaczne z przyjęciem postanowień regulaminu jest Uzyskiwanie dostępu do Usług oraz korzystanie z nich co stanowi nawiązanie stosunku umownego między Państwem i Uber. Z jednej zatem strony regulamin akceptujemy klikając „Zarejestruj”, z drugiej po prostu korzystając z aplikacji UBERa.

Czym są zatem usługi UBERa? W regulaminie zostało bardzo wyraźnie (bowiem znów wielkimi literami) wskazane, że:

UŻYTKOWNIK PRZYJMUJE DO WIADOMOŚCI, ŻE UBER NIE ŚWIADCZY USŁUG TRANSPORTOWYCH ANI USŁUG LOGISTYCZNYCH ANI TEŻ NIE JEST PRZEWOŹNIKIEM, A WSZYSTKIE USŁUGI TRANSPORTOWE LUB LOGISTYCZNE SĄ ŚWIADCZONE PRZEZ NIEZALEŻNYCH WYKONAWCÓW ZEWNĘTRZNYCH, KTÓRZY NIE SĄ ZATRUDNIENI PRZEZ UBER ANI ŻADNĄ Z JEJ JEDNOSTEK STOWARZYSZONYCH.

Z powyższego wynika, że UBER jedynie udostępnia platformę technologiczną tj. aplikację mobilną i stronę internetową, za pomocą których otrzymujemy usługę transportową i usługę logistyczną, które z kolei są świadczone przez usługodawców zewnętrznych, a nie przez UBERa.

W praktyce wygląda to tak, że przez aplikację UBER zamawiamy przejazd u niezależnego od UBERa kierowcy (usługa transportowa) który wykonuje przejazd z wykorzystaniem niezależnego od Ubera serwisu GoogleMaps (usługa logistyczna).

UBER jest zatem swego rodzaju pośrednikiem między pasażerami a kierowcami. Pasażer (pod pewnymi warunkami narzuconymi przez UBERa) otrzymuje przejazd, kierowca (pod pewnymi warunkami narzuconymi przez UBERa) otrzymuje klienta za przewóz którego otrzyma wynagrodzenie.

Co więcej UBER zastrzega (ponownie wielkimi literami), iż NIE GWARANTUJE JAKOŚCI, ODPOWIEDNIOŚCI, BEZPIECZEŃSTWA ANI UMIEJĘTNOŚCI USŁUGODAWCÓW ZEWNĘTRZNYCH. UŻYTKOWNIK ZGADZA SIĘ, ŻE PONOSI CAŁE RYZYKO WYNIKAJĄCE Z KORZYSTANIA PRZEZ NIEGO Z USŁUG ORAZ WSZELKICH USŁUG LUB TOWARÓW ZAMÓWIONYCH W ZWIĄZKU Z NIMI, W MAKSYMALNYM ZAKRESIE DOPUSZCZONYM NA MOCY PRZEPISÓW OBOWIĄZUJĄCEGO PRAWA.

Dlatego też roszczenia w powyższym zakresie możemy kierować wyłącznie do świadczącego nam przejazd kierowcy, a nie do UBERa. 

Omówione relacje zostały przedstawione na poniższym schemacie (kliknij, aby powiększyć).

W przypadku pytań lub wątpliwości zapraszam do kontaktu.

Adwokat Krzysztof Gawęcki

tel. 503 766 917